Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 10 naj.... Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 10 naj.... Pokaż wszystkie posty

środa, 1 sierpnia 2012

10 naj... najzdrowszych, najsmaczniejszych, najlepszych produktów i potraw!

10 naj to subiektywny cykl, w którym znajdzie się wszystko, co tylko przyjdzie nam na myśl w związku z odchudzaniem, zdrowym odżywianiem i wysiłkiem fizycznym. Dziś przedstawiamy nasze ulubione potrawy i produkty, które zaliczamy do zdrowych,  stosunkowo mało kalorycznych i przede wszystkim smacznych. 


Limonka

- Wołowina - kocham, kocham, kocham, w KAŻDEJ postaci. Krwisty stek, gulasz (dziś z jałowcem, świeżym rozmarynem, suszonymi płatkami papryki i posiekaną, suszoną papryczką  chilli), hamburger (nazywam tak kotlet z wołowego mięsa!), carpaccio, tatar… Wołowinę mogłabym jeść codziennie! Do wołowiny w tym podpunkcie dodaję siłą rzeczy cielęcinę - jest obłędna, gdy usmaży się ją z odrobiną szałwii.

- Sałatki – obiad bez własnoręcznie przyrządzonej sałatki bądź surówki praktycznie dla mnie nie istnieje. Owszem, jeśli na obiad przygotowuję zupę gulaszową, faszerowaną paprykę, lub coś, do czego I TAK używam warzyw, surówkę mogę pominąć. Ale nie wyobrażam sobie, by na co dzień, przy normalnym obiedzie, mój talerz przynajmniej w połowie nie był wypełniony jakąkolwiek surówką – choćby miały być to zwyczajne pomidory z cebulką. Surówki rządzą i z bólem serca patrzę na ludzi kupujących w sklepach „gotowce”, bo przecież…



- Jajka – uwielbiam w każdej postaci. Jajka sadzone, jajka na twardo (ze szczypiorkowym majonezem… ojejuńku), jajka na miękko, jajka w koszulce, jajecznica, jajka ubite z cukrem, jeśli są  potrzebne do ciasta (:D)… Jajka rządzą! Latem sadzone jajka są u nas obowiązkowe co najmniej raz w tygodniu, do kalafiora lub fasolki szparagowej – bez sadzonych się nie da! :)

- Wędzone ryby – ryba jak ryba, świeżą lubię (zwłaszcza nototenię, śledzia, flądrę i makrelę), ale wędzone są obłędne. Przynajmniej raz w tygodniu kupuję wędzonego łososia, szprotki, makrelę, czy  sardynki (a najlepsze są chyba wędzone flądry – jedliśmy kiedyś nad Motławą taką świeżo uwędzoną i ciepłą, ale nie wiem, czy w tym roku wciąż je sprzedają).

- Razowe pieczywo – byle tylko miał chrupiącą skórkę. Mam niedaleko fantastyczną piekarnię, gdzie sprzedają cudowny chleb razowy z soją. Pycha!

- Jabłka – zdecydowanie moje ulubione owoce. Jestem jednak wybredna – jabłka muszą być twarde, słodkie i ogromne. Najbardziej lubię ligole, choć jeśli ich nie ma, nie pogardzę inną odmianą. Teraz na przykład chętnie sięgam po papierówki i astromele (Bóg mi świadkiem, tak właśnie nazywa się odmiana, którą kupuję u jednej pani na rynku – takiej nazwy NIE MA w googlach…). Za innymi owocami oczywiście przepadam także i w zasadzie nie istnieją takie, które by mi nie smakowały, mimo że ostatnio niechętnie sięgam po cytrusy.

- Przyprawy – postanowiłam umieścić je na tej liście, ponieważ nie wyobrażam sobie żadnego dania bez nich. Jestem akurat w fazie „im więcej, tym lepiej”, więc można u mnie znaleźć prawie wszystko, co nie jest wybitnie trudno dostępne. Bazylię, oregano, tymianek, cząber, szałwię, estragon, kolendrę, rozmaryn, jałowiec, pieprz czarny (zielony, czerwony i biały też), kardamon, trawę cytrynową, pieprz kajeński, kumin rzymski, kminek, cynamon, pieprz syczuański, goździki, imbir, kurkumę, curry, majeranek, gałkę muszkatołową, liście laurowe, ziele angielskie, czarnuszkę, szafran… I ŻADNYCH, ale to ŻADNYCH maggi, kostek rosołowych i fixów. ŻADNYCH. NIGDY.

- Nabiał – na myśl o wiejskim serku z dodatkiem drobno posiekanej cebulki, przechodzi mnie dreszcz rozkoszy. Przypomnienie sobie o świeżym, półtłustym twarogu prosto z rynku, sprawia, że nie mogę doczekać się weekendu. Choć nie przepadam za jogurtami i osobiście wykorzystuję jogurt naturalny jedynie do sałatek, każdy inny rodzaj nabiału jest w mojej lodówce zawsze mile widziany.

- Niektóre warzywa – piszę, że niektóre, bo są warzywa, które lubię stale, ale są też takie, które przestały mi smakować kilka miesięcy temu i nie wiem, kiedy znów zacznę je jeść (gotowany brokuł >>surowy jem!!!!<< i duszona cukinia). Na okrągło mogę jeść każdy rodzaj sałaty (to jeden z kilku produktów, które w naszej lodówce znajdują się przez 365 dni w roku), kocham soczyste pomidory, ogórki w każdej postaci, rzodkiewki, buraczki, paprykę, bób, warzywa strączkowe… Warzywa jem codziennie, pół kilograma co najmniej :)  

-  Kasze i ryż – czy może być coś lepszego, niż ugotowany na sypko (w bulionie!) ryż? Albo aromatyczna, przepyszna kasza gryczana? Nie wspominam już o kaszy kukurydzianej, czy kaszy jaglanej z dodatkiem bakalii. Kasze i ryż uwielbiam i jem przynajmniej dwa razy w tygodniu.    

                I to by było na tyle! :)




Wdm

- Tatar wołowyskrobany, a nie mielony. Jedno z najprostszych, najsmaczniejszych  i najbardziej wartościowych dla mnie dań. Dwa razy w życiu jadłem tatar z koniny, ale w Polsce jest to raczej bardzo mało osiągalne mięso. Uwielbiam.

- Surówka z kapusty pekińskiej, czerwonej i białej sałaty, z papryką, pomidorem i ogórkiem małosolnym (kiszonym)moja ulubiona surówka. Dzięki przyprawom można dowolnie ją modyfikować, a po dodaniu mięsa może stanowić nawet osobny posiłek.  

- Ajranidealny na zimę, z dużą ilością czosnku, a latem dobrze gasi pragnienie i uzupełnia zapotrzebowanie na witaminę C (bo dodaje się sok z cytryny).

- Czosnek i bazyliaczosnek i bazylia to osobna historia. Są dla mnie jak uzależnienie i od razu je  wyczuwam. Przepyszne, dodają wyrazistości potrawom. A poza tym surowy czosnek jest dobry na przeziębienie ;)

- Stek wołowy wbrew klasycznej opinii, pożywne i zdrowe danie, a jego smak jest nieporównywalny z niczym. Mam ogromną słabość, która przeniosła się też na Limonkę :)

- Jajka jak Limonka, uwielbiam w każdej, każdej, każdej postaci!

- Jabłkabyły czasy, kiedy jabłka jadłem kilogramami. Teraz zresztą także, jesienią i zimą to moje podstawowe owoce. Polecam wszystkim, którzy cierpią na napady głodu i czują, że muszą coś „ciamkać” :)

- Mandarynki i bananykiedyś synonim dobrobytu, aktualnie dostępne wszędzie. Są idealną owocową przekąską. Banany do zaspokojenia małego głodu, a mandarynki jako dobre źródło witamin i do zaspokojenia pragnienia.  

- Twaróg ze śmietaną, rzodkiewką i szczypioremKojarzy mi się z dzieciństwem. Najlepiej, żeby był półpłynny i dobrze doprawiony solą i pieprzem. Często jemy go w weekendy na śniadanie.   

- Kapuśniak z kiszonej kapusty na bulionie z wędzonego kurczakauwielbiam kiszoną kapustę, ale kapuśniak (najlepszy na drugi dzień!) z majerankiem i imbirem to mistrzostwo świata!




Jeśli Wy także macie ochotę wziąc udział w 10 naj..., serdecznie zapraszam! Jeśli już napiszecie coś od siebie na swoim blogu, bardzo proszę o wklejenie linka w komentarzu pod tym postem. Jestem ciekawa, co jest WASZYM 10 naj... :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...