piątek, 3 sierpnia 2012

Foto-historia

Dawno, dawno temu była sobie mała Agnieszka...


No, może nie AŻ TAK mała, ale na pewno mniejsza, niż później.


Pewnego dnia (niestety wszystkie zdjęcia z okresu podstawówki i gimnazjum są u Rodziców i nie mam na tę chwilę możliwości, by je tu pokazać), Agnieszka poszła do liceum. Na wycieczkę integracyjną jej klasa wybrała się do Zakopanego. Agnieszka nie mogła odmówić sobie wizyty w Muzeum Figur Woskowych, gdzie spotkała Harry'ego Pottera...  



oraz Leonida Breżniewa...



Podczas swojej nauki w liceum, nasza bohaterka często eksperymentowała z włosami...


 '

Kiedyś dostała nawet czterdzieści ujemnych punktów za ufarbowanie grzywki na niebiesko. Dowiedziała się wówczas, że w "takiej szkole" kolorować włosów nie wypada.

W tak zwanym "międzyczasie" Agnieszka przybierała na masie...






Aż w końcu nadszedł dzień, kiedy nie można już było utyć więcej. Zaczęła się... PRZEMIANA.




Agnieszka sobie chudła...



I chudła...


Aż schudła.







I mimo, że moja najniższa osiągnięta w dorosłym życiu waga (69 kg) utrzymała się tylko przez kilka miesięcy (po czym poszybowała o 3-4-5 kg w górę) i do dziś się waha, czuję się dobrze. Dużo ćwiczę, odżywiam się świadomie, nie popadam w skrajności i wiem, kiedy muszę powiedzieć sobie "stop". Czuję się kobieco, mam krągłości tam, gdzie mieć powinnam i dopiero po wielu, wielu, wielu miesiącach od zakończenia odchudzania, zaczęłam powolutku czuć się zadowolona z siebie (choć są czytelnicy, którzy uważają, że przydałoby mi się zrzucić 7 kg :)))). 

Wybaczcie mi jakość najświeższych zdjęć (i ewentualna kiepską jakość przy następnych zdjęciach zamieszczonych w przepisach) ale z racji popsutego aparatu fotograficzego, zmuszona byłam zrobić sobie dziś  zdjęcia (z rąsi i w lustrze :D) telefonem komórkowym. Pozostałe fotografie można obejrzeć w zakładce "Zdjęcia".  

55 komentarzy:

  1. Świetna przemiana! :)
    Gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :) Jeszcze dużo pracy przede mną :P

      Usuń
  2. Super to zrobiłaś i gratuluję i schudnięcia i utrzymywania wagi - nie wiem, co trudniejsze! Jeszcze raz - ekstra pomysł!

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurde! Ale ty masz super figurę!!!! @_@ Autentycznie jestem dalej pełna podziwu, że Ci się tak udało! I że Twoja skóra jest w tak dobrym stanie!

    Ja ważę teraz trochę ponad 70kg a wyglądam jak pączek ;/// na pewno nie mam tak płaskiego brzucha i braku boczków jak Ty! Jak to możliwe skoro mamy ten sam wzrost xDDDDDDD Zdradź swój sposób!!!!!!

    A w ogóle najmniej ile ważyłam w dorosłym życiu to 62kg... i się modlę żeby do tego wrócić xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jarka, brak boczków to kwestia dobrych majtek (serio!), a brzuch zależy od tego co zjem poprzedniego dnia (no i dużo mi dały w ostatnich tygodniach ćwiczenia) :P
      I przecież nie wyglądasz jak pączek, bo Cię przecież oglądam na zdjęciach, Jaruchna!

      Usuń
  4. hmmm, też agnieszka, też miała niebieskie włosy (tylko w pracy powiedzieli, że nie wypada, a poza tym "spierały" się na niebiesko), też ważyła 100 kilkanaście, tylko jest jedna różnica, mnie zostało, a Ty dałaś radę, gratuluję i patrzę z zazdrością, dużą zazdrością!! ale szczerze gratuluję po raz kolejny i mam nadzieję, że mnie też się niedługo uda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spierały się na zielono!!! teraz zobaczyłam pomyłkę :/

      Usuń
    2. Uda się, uda. Pamiętaj, że pierwszy krok to CHCIEĆ :)))
      Trzymam kciuki i służę pomocą, jeśli będzie trzeba :P

      Usuń
    3. masz sliną wolę ;D
      ale wygladasz super !
      wpadniesz ?:*

      Usuń
    4. Zielony też ładny :P

      Usuń
  5. Jedno się tylko nie zmieniło- przez cały ten czas miałaś i masz świetnie ścięte włosy: dobrane do kształtu twarzy, podkreślające charakter (jak już wnioskuję po Twoich wpisach)! I nawet udało Ci się zrobić kokardę z włosów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie święte powiadasz? :P Od długiego czasu zapuszczam i są prościutkie, tutaj praktycznie na każdym zdjęciu z rozjaśnionymi włosami mam tę samą fryzurę i strasznie żałuję, że nie mam dostępu do innych zdjęć, bo był czas, kiedy miałam nawet irokeza czesanego :))) Ale dziękuję za miłe słowa, już ledwo patrzę na oczy o tej porze :P

      Usuń
  6. O kurcze, czterdzieści punktów ujemnych...szacun:)

    Gratuluję przemiany! i odwagi w upublicznieniu jej. Świetnie seksownie wyglądasz. Gdyby nie strzałki nawet nie zauważyłabym "budyniu".

    Pozdrawiam:)
    (a u mnie, rzeczywiście to były borówki i mleko, jeden z wielu moich ulubionych wakacyjnych przysmaków)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O budyniu musiałam napisać, bo tego cholerstwa jest chyba najtrudniej się pozbyć i ciągle nie daję rady :P
      Dziękuję za komentarz i potwierdzenie mojego "koktajlowego" przypuszczenia. Jutro biegnę po borówki! :)

      Usuń
  7. na wszystkich zdjęciach wyglądasz ładnie (;

    OdpowiedzUsuń
  8. W porównaniu z rokiem 2004 a właściwie to bez porównania! Jak dwie różne osoby! Przemiana na piątkę z plusem, Twoje zdjęcia powinny świecić przykładem dla wielu kobiet, że można, że się da, że warto!
    Powiedz limonko ile masz cm wzrostu? I dobrze zrozumiałam? Na tych ostatnich zdjęciach ważysz 69kg + 3-5 kg? Aż nie chce mi się wierzyć, zero brzuszka i tłuszczyku na plecach. Ja przed ciążą dobiłam do wydawać by się mogło najcięższej mojej wagi - 63-65 kg (przy wzroście 171) a i tak nie czułam się z sobą dobrze. Teraz w 8 miesiącu ciąży o wadze nie rozmawiam ;) Niby nie utyłam strasznie dużo, ale też +5 kg dołożyłam na własne życzenie. Po odstawieniu karmienia muszę się za siebie wziąć, 61 kg byłoby miło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kingo, mam 177 cm wzrostu :)))
      Na ostatnich zdjęciach ważę prawie 74 kg i choć jest to efekt zbyt dużej ilości wypieków przez ostatnie dwa lata (:P) to jestem zaskoczona tym, że moje ciało wygląda zdecydowanie lepiej, niż gdy ważyłam 69 kg. To chyba efekt ćwiczeń, bo stałam się bardziej "zbita". Chyba jest trochę prawdy w tym, co piszą o ćwiczeniach, że można się wysmuklić, a mimo to waga może wskazywać nawet więcej, niż powinna. Nie zmienia to jednak faktu, że powinnam zrzucić ze 3 kg ;)))

      Jeśli mogę zapytać, ile przytyłaś w ciąży?

      Usuń
    2. Twoje ciało wygląda zdecydowanie lepiej niż moje za czasów 63 kg :) Może faktycznie coś jest na rzeczy z tymi ćwiczeniami, niegdyś byłam bardziej aktywna fizycznie, po studiach cholernie się rozleniwiłam.
      W ciąży przytyłam 12 kg, ale, że to 8miesiąc czuję, że na tym się nie skończy. Najgorsze co mogłam zrobić to... przeprowadzić się do rodziców. Mąż mi wyemigrował na 3 tygodnie, spakowałam kota i jestem. Zaczynam dzień od drożdżówki a kończę na pączku. Po dwóch tygodniach nicnierobienia kot ledwo chodzi z przejedzenia a i mnie samej z każdym dniem ciężej. Dobrze, że jeszcze tydzień bo bym się z łóżka nie podniosła ;)

      Usuń
  9. gratuluję silnej woli i sukcesów :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetne efekty. Inspirujesz mnie ;)Naprawdę, szczerze Cie podziwiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Niezła przemiana! Dopiero oglądając zdjęcia widać ogromną różnicę, tak jakby 2 różne osoby:D Może i ja się kiedyś zbiorę do pokazania zdjęć sprzed w trakcie i po odchudzaniu?
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  12. Gratulacje, wspaniala przemiana. Bede tu czesto zagladac :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wow, robi wrażenie! I jakie 7 kilogramów! Już teraz wyglądasz świetnie! Najważniejsze, że czujesz się dobrze we własnym ciele :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jedyne co mi teraz przychodzi do głowy to: WOW, naprawdę świetne efekty. Jesteś potwierdzeniem, że jeśli się chce to wszystko się da, gratuluję.

    OdpowiedzUsuń
  15. osiagnelas wielki sukces! gratuluje Ci, naprawde! :-) i nie, nie - nic nie musisz juz zrzucac! najwazniejsze, ze TY sie czujesz dobrze w swoim ciele! :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wow...jesteś piękna! :) Gratuluję sukcesu! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Limonko, wyglądasz przepięknie! Co za zmiana!
    Mam do Ciebie pytanie, czy moglabys coś na pisać na temat tego, czy Twoja waga sie zatrzymala podczas diety (na nie wiem, miesiac? dwa?). Czy wprowadzilas wtedy jakies modyfikacje? Bo moja waga nie chce spadac i nie wiem co dalej ;(
    Czy organizm przyzwyczaja sie do diety? Co wtedy robic? Jak sama sobie z tym radzilas?
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatrzymała się chyba na 2 lub 3 tygodnie, nie pamiętam dość dokładnie. Ale jest podobno tak, że na pewnym etapie odchudzania organizm przyzwyczaja się do ilości kalorii, które otrzymuje i trochę trwa, zanim znów zacznie spalać tłuszcz. Wtedy najlepiej zwiększyć ilość ruchu i nie niecierpliwić się :)

      Usuń
    2. Moja waga juz stoi długo... mam dość ;(
      Moze ktos z wypowaidajacych sie ma podobne doswiadczenia?
      Moj organizm chyba przyzwyczail sie do tej wagi, ktora ma teraz i za nic nie chce jej zrzucic ;( Pomimo tego, ze wprowadzilam ruch, i nadal stosuje diete.
      Nie wiem co robic.
      No ale dziekuje za odpowiedz.

      Usuń
  18. gratuluję wytrwałości, wiem że czasem nie jest łatwo (moja siostra również ważyła w 3 gimnazjum ponad 90 kg poszła do technikum zapisała się do szkolnych drużyn gry w kosza, siatkę i piłkę ręczną zaczęła chudnąć jak to zobaczyła to również świadomiej się odżywia i wygląda teraz na prawdę rewelacyjnie)

    OdpowiedzUsuń
  19. Gratuluję:)!!!sama wiem jak ciężko zrzucić kilogramy. W zeszłym roku ważyłam jeszcze 70 kg przy wzroście 160 cm. Teraz warzę 59 kg, ale było już 56 kg. I ciągle staram się walczyć, a łatwo nie jest. moim największym koszmarem są moje nogi.
    Gratuluję również wytrwałości:)
    pozdrawiam
    R.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nogi można wyćwiczyć, tak jak wszystko! :) Powodzenia w dalszym zrzucaniu kilogramów :))))

      Usuń
    2. Dziękuję:)

      Usuń
  20. Śliczna Limonka <3 Żałuję, że nie mam zdjęć z okresu, kiedy ważyłam najwięcej. Cóż, w tamtym czasie nie bardzo lubiłam być fotografowana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ile ważyłaś najwięcej? :)))
      Nikt chyba nie lubi być fotografowany, gdy waży za dużo. Lustro może kłamać, zdjęcia nie. Zwłaszcza, jeśli stoi się na nich obok kogoś normalnie wyglądającego :D

      Usuń
    2. Osiem trzy :) Haha właśnie mi się przypomniało, że jednak mam zdjęcia z tamtego okresu. Założyłam sobie "dziennik odchudzania" i na jego potrzeby zrobiłam foty całej sylwetki w bieliźnie. Muszę pojechać do domu i odszukać ten zeszyt :D Ale będą jaja :P

      Usuń
  21. Musicie pamiętać, że chudnięcie to spalanie tłuszczu, tak, tak, SPALANIE.
    A co się dzieje kiedy na patelni na przykład spali Wam się tłuszcz?
    Zostają resztki nie spalone. W organizmie takie pozostałości to tzw. toksyny.
    Nasze ciało pozbywa się tych toksyn codziennie na różne sposoby, ale przy chudnięciu często jest ich więcej i organizm tak jakby się zatyka.
    Na pozór ekstremalną, ale bardzo skuteczną metodą na szybkie pozbycie się toksyn i złogów w przewodzie pokarmowym, jest głodówka. Pisałem już o tym kiedyś.
    Wiele osób przeraża sama myśl o niejedzeniu i słowo, które kojarzy się z GŁODEM.
    Tyle, że to nie jest zwykła głodówka. Nie jemy, ale pijemy wodę. Ile nam się chce i ile tylko możemy. Zwykłą, przegotowana czy mineralną, niegazowaną wodę.
    Najlepszy efekt jeśli damy radę 48 godzin, ale 24 też da nam faktyczne uczucie oczyszczenia. Poczujemy się świeżej, bardziej rześko. Wręcz powinno się to robić 2x w roku, wczesną wiosną i jesienią.

    Druga rzecz to przy odchudzaniu często zaczynamy różnego rodzaju ćwiczenia.
    Co wtedy się dzieje? Często długo nie używane mięśnie, którym dostarczamy teraz więcej witamin a prócz tego mają "tłuszczyk" jako dodatkowe paliwko, zaczynają wzmacniać się czyli mniej lub więcej ... rosnąć.
    A co jeśli (czysto teoretycznie) zamienimy kilo smalcu na kilo udźca ?
    Ano wizualnie schudniemy ale waga pozostanie bez zmian ! ;P
    A co jeśli ćwiczenia nam się spodobały i masy mięśniowej przybywa więcej niż tracimy zbędnego tłuszczu ? Często wyglądamy jeszcze lepiej ale ważymy więcej ;)

    Dlatego warto nie tylko kontrolować wagę ale i wymiary oraz obiektywnie patrzeć na siebie a nie tylko na wskaźnik wagi ;)

    Pozdrawiam wszystkich

    OdpowiedzUsuń
  22. O kurcze! Ale schudłaś!:o podziwiam!

    OdpowiedzUsuń
  23. Ale schudłaś! :O Na pewno będę częściej zaglądać bo widziałam, że w poprzednich notkach dodawałaś ćwiczenia. Na pewno się na nie skuszę! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodawałam i będę dodawać, zawsze w sobotę :) Wprawdzie wczoraj pominęłam ich dodanie ze względu na powyższy temat, ale już w następną sobotę będą :)

      Usuń
  24. świetna przemiana! Gratuluję!

    Myślę, że chudnąć nie musisz, ale wzmocnić ciałko, nabić mięśni itp :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to dbam już od jakiegoś czasu :)
      Pozdrawiam! :)

      Usuń
  25. Twój fotoreportaż świetnie odzwierciedla przemianę jaką przeszłaś i motywuje mnie do pracy nad sobą.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  26. łał, jak fajnie zobaczyć taką przemianę, wiedząc, że jest autentyczna, a nie wyreżyserowana przez jakiegoś gościa od reklamy tabletek odchudzających :) musisz mieć naprawdę silną wolę, gratuluję osiągnięcia celu. i wiedziałaś, kiedy przestać, to też wielki plus :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  27. Rewelacja, takie fotki zawsze motywują do odchudzania. Wiem, ile pracy i samozaparcia trzeba w to włożyć. Ja w swojej karierze ważyłam najwięcej 97kg przy wzroście 175cm, czyli też byłam całkiem sporych rozmiarów. W końcu się zawzięłam i waga zjechała, teraz waha się w granicy 65kg, co jest do przyjęcia :) Podziwiam Cię, że tyle ćwiczysz, bo ze mnie jest straszny leń, a na pewno przydałoby mi się popracować nad sylwetką. Muszę ruszyć tyłek ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. trochę nie na temat - filmik, który namawia do "akceptowania siebie". niby śmiesznie, niby kolorowo, ale i tak - załamka...http://www.youtube.com/watch?v=8lUGwohNNWg&feature=player_embedded

    OdpowiedzUsuń
  29. Ogromne słowa uznania z mojej strony! Przejrzałam bloga od samego początku, od ponad roku jestem na bieżąco :) wydrukowałam Wasze przepisy (zrobiła się z tego mała książeczka :D) i staram się wcielać w życie nowe nawyki i nowe postanowienia. Twoja historia, jest dowodem na to, że się DA. Tylko trzeba znaleźć w sobie motywację i siłę. Zapewne jeszcze nie raz spotkasz się z chamskimi komentarzami od niedowiarków albo zwyczajnych zazdrośników, którzy raz po raz będą ciskać złośliwościami na temat tego, że prędzej czy później i tak utyjesz. Ja jednak należę do ludzi, którzy podziwiają i doceniają, bo trzeba być osobą niemałej odwagi by dzielić się zdjęciami z, powiedzmy, grubszego okresu życia ;) życzę wszystkiego co najlepsze, Limonka! I nie waż się likwidować bloga, to jedna z obowiązkowych części mojej codziennej "internetówki" :D pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, bardzo dziękuję za te miłe słowa, bardzo się cieszę, że lubisz tu zaglądać i aż mam wyrzuty sumienia, że nie da się codziennie napisać czegoś nowego :)
      Tacy czytelnicy jak Ty motywują mnie do dalszego pisania. Dzięki Wam upewniam się w tym, że to co robię, ma sens :)

      Usuń
  30. Niesamowita przemiana! Gratuluję wytrwałości i takich efektów. Wyglądasz świetnie, a zasługą tego jest zapewne w dużej mierze Twoje samopoczucie!

    OdpowiedzUsuń

Zastrzegamy sobie prawo do usuwania komentarzy obraźliwych i wulgarnych, zarówno w stosunku do autorów, jak i czytelników oraz innych komentujących. Blog nie jest miejscem wyładowywania swoich frustracji. Szanujmy się nawzajem!

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...